Rosyjskie operacje propagandowe z użyciem ChatGPT: jak OpenAI odsłania kulisy wojny informacyjnej

Rosyjskie operacje propagandowe z użyciem ChatGPT: jak OpenAI odsłania kulisy wojny informacyjnej

Rosyjski projekt Rybar jako przykład nowej generacji operacji propagandowych

Projekt Rybar, znany przede wszystkim jako kanał analityczno-informacyjny w rosyjskojęzycznym internecie, od dawna wykracza poza ramy pojedynczego profilu w mediach społecznościowych. To rozbudowany ekosystem komunikacyjny, który łączy kanały na Telegramie, konta w serwisie X, strony internetowe oraz satelitarne platformy medialne. Oficjalnie przedstawia się jako źródło „wojskowych analiz” i „geopolitycznych komentarzy”, w praktyce jednak wpisuje się w szerszy wzorzec rosyjskiej wojny informacyjnej.

Historia rosyjskich operacji propagandowych sięga okresu zimnej wojny, kiedy aparat państwowy budował wpływy poprzez kontrolę mediów, działania wywiadowcze oraz subtelne operacje psychologiczne. Po 2014 roku – po aneksji Krymu i rozpoczęciu wojny w Donbasie – nastąpiła intensywna cyfryzacja tego modelu. Media państwowe, takie jak RT czy Sputnik, zostały uzupełnione przez sieci powiązanych kanałów, „niezależnych analityków”, farmy trolli i zautomatyzowane konta. Projekt Rybar jest jednym z najbardziej znanych przykładów tej nowej generacji podmiotów, które łączą quasi-ekspercką narrację z wyraźnie prorządową linią przekazu.

Nowym elementem, który wyraźnie odróżnia operacje z lat 2024–2025 od wcześniejszych kampanii, jest systematyczne wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji – w szczególności dużych modeli językowych porównywalnych z ChatGPT. Z lutowego raportu OpenAI z 2026 roku wynika, że firma zidentyfikowała i zablokowała konta powiązane z operacją kryptonim „Fish Food”, powiązaną z projektem Rybar i rosyjskimi służbami specjalnymi. Według ustaleń ekspertów konta te służyły jako „farma treści” generująca materiały propagandowe w wielu językach, w tym rosyjskim, angielskim i hiszpańskim, dostosowane do odbiorców w różnych regionach świata. To pokazuje, że narzędzia takie jak ChatGPT stały się kluczowym komponentem współczesnej infrastruktury dezinformacyjnej.

Z perspektywy czytelnika, który trafia na ten temat, szukając fraz typu „Rosja ChatGPT propaganda”, „OpenAI blokuje rosyjskie konta” czy „AI w wojnie hybrydowej”, istotne jest połączenie dwóch poziomów: geopolitycznego kontekstu oraz zrozumiałego opisu technologii. Nie chodzi już wyłącznie o tradycyjne media czy boty powielające proste slogany, lecz o złożone, pozornie eksperckie analizy, raporty z frontu, komentarze do sankcji czy działań NATO, przygotowywane i skalowane z pomocą modeli językowych.

W kolejnych częściach artykułu kluczowe będzie spojrzenie na techniczne i operacyjne mechanizmy stojące za takimi projektami – na tle decyzji OpenAI o blokowaniu wybranych rosyjskich kont – oraz omówienie konsekwencji dla bezpieczeństwa informacyjnego państw i społeczeństw.

Jak sieci propagandowe wykorzystują modele językowe do tworzenia treści

Wykorzystanie modeli językowych w operacjach propagandowych zaczyna się od planowania narracji. Operatorzy takich sieci definiują główne linie przekazu – na przykład tezy o „nieuchronnym upadku Zachodu”, „hipokryzji sankcji” czy „prowokacyjnej polityce NATO”. Na tym etapie tworzone są tzw. przekazy dnia: zestaw argumentów, słów-kluczy i pożądanych emocji, które mają dominować w publikacjach.

Kolejny krok to przygotowanie szczegółowych promptów, czyli instrukcji dla modelu językowego. Przykładowy prompt może brzmieć: „Napisz analizę wojskową z perspektywy krytycznej wobec NATO, utrzymaną w neutralnym tonie, z odniesieniami do historii rozszerzenia sojuszu i podkreślającą zagrożenia dla stabilności regionu”. Do tego dochodzą wymagania stylistyczne – długość tekstu, poziom szczegółowości, grupy docelowe (np. eksperci, szeroka opinia publiczna, wyborcy w określonym kraju).

Na tej bazie powstają „szablony promptów” – gotowe scenariusze, które operatorzy mogą wielokrotnie wykorzystywać. Jeden szablon może dotyczyć np. przedstawienia konfliktu w języku technicznej analizy wojskowej, inny – komentarza ekonomicznego o sankcjach, kolejny – emocjonalnych historii rzekomych „zwykłych obywateli”. Dodatkowe instrukcje obejmują wymagane słowa kluczowe, takie jak „AI w wojnie hybrydowej”, „Rosja ChatGPT propaganda” czy nazwy konkretnych państw i przywódców.

Modele takie jak ChatGPT pozwalają następnie w krótkim czasie wygenerować dziesiątki lub setki wariantów tego samego przekazu. Jeden opis wydarzeń na froncie może zostać przekształcony w dłuższy raport, skróconą notkę informacyjną, serię tweetów, wpis na Telegramie czy komentarze pod artykułami w mediach. Z jednego promptu można uzyskać różne długości, style i rejestry języka. Dzięki temu ta sama teza jest powtarzana w wielu miejscach, ale w sposób trudniejszy do wykrycia jako skoordynowana kampania.

Technicznie proces ten coraz częściej jest zautomatyzowany. Konta powiązane z sieciami propagandowymi korzystają z dostępu do API modeli językowych, integrując je z systemami zarządzania treścią i botami publikującymi w mediach społecznościowych. Przepływ pracy może wyglądać następująco: analityk przygotowuje ogólną narrację, operator konfiguruje prompt w systemie, a aplikacja automatycznie wysyła zapytania do API i odbiera wygenerowane teksty. Następnie inne moduły dzielą dłuższe teksty na krótsze fragmenty, dopasowują je do formatów poszczególnych platform i planują publikację w określonych godzinach.

W praktyce oznacza to, że w ciągu kilku godzin można „wyprodukować” i opublikować setki wiadomości: od rzekomo obiektywnych „analiz wojskowych”, przez komentarze ekonomiczne o sankcjach, po pseudo-analityczne teksty o kryzysie migracyjnym czy sporach wewnątrz Unii Europejskiej. Wrażenie pluralizmu opinii i spontanicznej debaty jest w rzeczywistości efektem masowego wykorzystania generatywnej AI do podtrzymywania jednej, z góry zdefiniowanej linii propagandowej.

Ten model działania trzeba widzieć w szerszym kontekście globalnego wyścigu w dziedzinie sztucznej inteligencji. Rozwój infrastruktury AI – od chipów po centra danych – umożliwia coraz bardziej zautomatyzowane i masowe operacje, w których ludzie pełnią rolę projektantów strategii, a generatywne systemy odpowiadają za skalę, rytm i różnorodność przekazu.

Decyzja OpenAI o blokowaniu powiązanych kont i jej znaczenie dla ekosystemu AI

W lutym 2026 roku OpenAI opublikowało raport, w którym poinformowało o zablokowaniu szeregu kont ChatGPT i dostępu do API powiązanych z rosyjskimi projektami propagandowymi pokrewnymi wobec takich inicjatyw jak Rybar. Według ustaleń specjalistów firmy konta te były używane do systematycznego tworzenia treści propagandowych, planowania kampanii wpływu w państwach trzecich oraz przygotowywania ofert komercyjnych usług „utrzymywania sieci wpływu”. Analiza OpenAI wskazywała, że w niektórych przypadkach budżety planowanych operacji sięgały 600 tysięcy dolarów rocznie, obejmując zarówno działania online, jak i wydarzenia organizowane przez lokalnych współpracowników.

Zakres blokad objął zarówno indywidualne konta użytkowników, jak i całe organizacje, które korzystały z API w sposób niezgodny z regulaminem. OpenAI wskazało na kilka kluczowych kryteriów: prowadzenie skoordynowanych kampanii wpływu, próby ukrywania rzeczywistych powiązań organizacyjnych, obchodzenie sankcji oraz generowanie treści o charakterze dezinformacyjnym i propagandowym w wielu językach. Firma podkreśliła, że działania te stanowiły „systematyczne nadużycie” jej technologii.

Znaczenie tej decyzji wykracza poza jeden konkretny przypadek. Po pierwsze, jest to wyraźny sygnał dla całej branży, że dostawcy zaawansowanych modeli AI nie mogą ograniczać się do neutralnego udostępniania narzędzi. Muszą aktywnie monitorować ich wykorzystanie oraz reagować na sytuacje, w których stają się elementem wrogich operacji informacyjnych. Po drugie, blokady pokazują rosnącą rolę prywatnych firm technologicznych w sferze bezpieczeństwa międzynarodowego – decyzja komercyjnego podmiotu ma bezpośredni wpływ na zdolność państwowych i quasi-państwowych struktur do prowadzenia kampanii wpływu.

OpenAI znajduje się przy tym w podobnym położeniu jak inni globalni gracze technologiczni, którzy muszą godzić otwartość i dostępność usług z wymogami bezpieczeństwa oraz regulacjami. Z jednej strony rośnie presja, by sztuczna inteligencja była „demokratycznie” dostępna, z drugiej – aby ograniczać jej wykorzystanie przez autorytarne reżimy i struktury wywiadowcze. Te napięcia są dobrze widoczne w szerszym kontekście wyścigu największych firm technologicznych o przewagę w AI, w którym strategiczne decyzje Big Tech wpływają zarówno na kierunek rozwoju usług konsumenckich, jak i na architekturę bezpieczeństwa cyfrowego.

W efekcie decyzje takie jak blokowanie kont powiązanych z operacjami propagandowymi stają się integralną częścią polityki odpowiedzialnego rozwoju AI. To nie tylko reakcja na pojedynczy incydent, lecz element długofalowego kształtowania standardów korzystania z zaawansowanych modeli językowych.

Techniczna anatomia propagandowych treści generowanych przez AI

Aby zrozumieć, dlaczego generatywna AI jest tak skutecznym narzędziem w rękach sieci propagandowych, warto przyjrzeć się mechanice działania modeli językowych. W uproszczeniu, taki model przewiduje kolejne słowo w zdaniu na podstawie statystycznego rozkładu słów, które „widzi” w ogromnym zbiorze danych treningowych. Dzięki miliardom parametrów jest w stanie uchwycić nie tylko gramatykę, ale też style pisania – od naukowych artykułów po felietony, raporty wojskowe czy dokumenty urzędowe.

To właśnie ta zdolność do naśladowania stylu sprawia, że modele językowe mogą tworzyć teksty wyglądające jak eksperckie raporty, analizy geopolityczne czy komentarze wojskowe. Odbiorca widzi spójny, logiczny wywód z użyciem specjalistycznego słownictwa, co buduje wrażenie wiarygodności, nawet jeśli treść jest jednostronna, selektywna lub po prostu fałszywa.

Sieci propagandowe mogą dodatkowo „nastroić” model na określony styl poprzez fine-tuning (dodatkowe trenowanie na własnych danych) lub odpowiednio skonstruowane prompty. Można uzyskać zarówno narrację emocjonalną i apokaliptyczną („Zachód stoi na krawędzi upadku”), jak i chłodny, „analityczny” ton, który maskuje jednoznaczny przekaz („Analiza danych wskazuje, że działania NATO prowadzą do niekontrolowanej eskalacji”). Modele potrafią również odtwarzać styl konspiracyjny, sugerujący istnienie „ukrytych faktów”, co od dawna jest jednym z najskuteczniejszych narzędzi propagandy.

Istotnym mechanizmem technicznym jest tzw. „prompt chaining” – łączenie wielu zapytań do modelu w sekwencję, w której każda odpowiedź staje się bazą dla kolejnej. W praktyce może to wyglądać tak, że najpierw model generuje ogólny konspekt kampanii informacyjnej, potem scenariusze kilku artykułów, następnie konkretne treści na każdy dzień, a na końcu zestaw krótkich komentarzy do wykorzystania przez boty. Taka kaskada generowania tworzy całe narracyjne kampanie, w których zachowana jest spójność motywów i argumentów.

Równolegle do treści zasadniczej generowane są metadane: zestawy słów kluczowych, tagi, propozycje nagłówków zoptymalizowanych pod SEO. Powtarzanie fraz takich jak „AI w wojnie hybrydowej”, „Rosja ChatGPT propaganda” czy „geopolityka sztucznej inteligencji” zwiększa szansę, że materiały będą dobrze widoczne w wynikach wyszukiwania. Z punktu widzenia przeciętnego użytkownika treści te wyglądają jak „kolejny tekst na popularny temat”, a nie element skoordynowanej operacji wpływu.

Łączenie modeli tekstowych z analizą danych

Coraz ważniejszym elementem tego ekosystemu jest łączenie modeli językowych z narzędziami analityki danych. Operatorzy mogą dostarczać modelowi selektywnie dobrane zestawy liczb – np. wybrane wskaźniki gospodarcze, fragmenty raportów międzynarodowych organizacji czy wyniki sondaży – i prosić o „obiektywną analizę” na ich podstawie. Ponieważ model nie ma kontekstu całości danych, generuje wnioski zgodne z tym, co zostało mu podane. Dla odbiorcy natomiast powstaje tekst pełen wykresów, liczb i odwołań do „badań”, który sprawia wrażenie rzetelnego raportu.

W połączeniu z rosnącą mocą obliczeniową oraz inwestycjami w infrastrukturę AI takie podejście umożliwia skalowanie operacji na niespotykaną dotąd skalę. Coraz częściej mówi się o infrastrukturalnym zapleczu generatywnej AI, obejmującym wyspecjalizowane chipy, klastry obliczeniowe i centra danych, które umożliwiają jednoczesne prowadzenie ogromnej liczby sesji z modelami językowymi. Dla sieci propagandowych oznacza to możliwość równoległego testowania wielu wariantów narracji i natychmiastowego reagowania na zmiany sytuacji politycznej.

W efekcie dla zwykłego odbiorcy granica między tekstem przygotowanym przez eksperta a treścią wygenerowaną przez AI staje się coraz mniej wyraźna. Nawet osoby dobrze wykształcone i świadome ryzyka dezinformacji mogą mieć trudności z rozpoznaniem, że mają do czynienia z produktem modelu językowego, a nie z analizą przygotowaną przez realny zespół analityków.

Jak rozpoznawać i monitorować propagandę generowaną przez sztuczną inteligencję

W obliczu rosnącej roli generatywnej AI w operacjach propagandowych kluczowe staje się rozwijanie narzędzi i kompetencji umożliwiających rozpoznawanie takich treści. Dla szerokiej publiczności najważniejsze są proste, praktyczne sygnały ostrzegawcze. Jednym z nich jest powtarzalność fraz i narracji – jeśli w krótkim czasie w wielu miejscach pojawiają się bardzo podobne sformułowania, różniące się jedynie detalami, może to świadczyć o masowej generacji treści z jednego źródła.

Innym sygnałem jest brak konkretnych, weryfikowalnych źródeł. Teksty propagandowe generowane przez AI często odwołują się do „ekspertów”, „badań” czy „raportów”, ale nie podają nazwisk, instytucji ani linków do dokumentów. Często charakteryzują się też przesadną, „gładką” eksperckością – używają technicznego języka, lecz unikają realnych danych liczbowych, a zamiast tego operują ogólnikami.

Na poziomie technicznym rozwijane są narzędzia do wykrywania treści generowanych przez modele językowe. Wykorzystują one m.in. analizę stylu, statystyki n-gramów czy inne modele AI uczone rozpoznawania charakterystycznych wzorców. Eksperci zastrzegają jednak, że żadne z tych narzędzi nie zapewnia stuprocentowej skuteczności. Im bardziej zaawansowane modele, tym trudniej odróżnić ich produkcję od tekstu stworzonego przez człowieka, szczególnie jeśli treść jest dodatkowo redagowana.

Dlatego ogromne znaczenie ma praca zespołów OSINT (open-source intelligence), analityków danych i fact-checkerów. Monitorują oni czas publikacji, sieci powiązanych kont, powtarzalność przekazów oraz ich korelację z wydarzeniami politycznymi i militarnymi. W ten sposób mogą identyfikować skoordynowane kampanie, nawet jeśli pojedyncze wpisy wyglądają na „naturalne” opinie użytkowników.

Z perspektywy zwykłego użytkownika kluczowe pozostają dobre praktyki: weryfikacja informacji w kilku niezależnych źródłach, ostrożność wobec materiałów operujących silnie emocjonalnym językiem, sprawdzanie autorów i ich afiliacji oraz korzystanie z wiarygodnych mediów. Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa i wojny informacyjnej podkreślają, że walka z propagandą AI wymaga połączenia technologii, edukacji medialnej i odpowiedzialności platform. Nawet najlepsze algorytmy nie zastąpią krytycznego myślenia odbiorców.

Konsekwencje dla wojny informacyjnej i bezpieczeństwa państw

Wykorzystanie projektów takich jak Rybar i powiązanych sieci propagandowych z użyciem generatywnej AI radykalnie zmienia krajobraz współczesnej wojny informacyjnej. Sztuczna inteligencja zwiększa skalę, szybkość i elastyczność operacji wpływu. Operatorzy mogą w czasie rzeczywistym testować dziesiątki alternatywnych narracji w różnych grupach odbiorców, mierzyć ich skuteczność (np. poprzez wskaźniki zaangażowania w mediach społecznościowych) i natychmiast wzmacniać te, które „klikają” najlepiej.

To wpisuje się w koncepcję wojny hybrydowej, w której działania militarne, cyberataki, presja ekonomiczna, operacje energetyczne i propaganda online tworzą spójny pakiet środków nacisku. Kampanie dezinformacyjne w mediach społecznościowych mogą przygotowywać grunt pod decyzje polityczne, uzasadniać działania militarne lub osłabiać wolę oporu społeczeństw. W takiej konfiguracji strumień treści generowanych przez AI przestaje być jedynie „szumem informacyjnym”, a staje się jednym z głównych narzędzi prowadzenia polityki.

Dla państw demokratycznych rodzi to poważne wyzwania. Z jednej strony istnieje konstytucyjnie chroniona wolność słowa, z drugiej – konieczność przeciwdziałania skoordynowanym operacjom obcych służb, które wykorzystują tę wolność do destabilizacji procesów wyborczych czy podsycania konfliktów społecznych. Regulacje dotyczące platform internetowych oraz dostawców AI muszą balansować pomiędzy ochroną praw obywateli a bezpieczeństwem narodowym.

Decyzje takich firm jak OpenAI, polegające na blokowaniu dostępu do ChatGPT dla podmiotów prowadzących kampanie propagandowe, stają się de facto elementem polityki bezpieczeństwa, choć formalnie podejmują je prywatne przedsiębiorstwa. Równocześnie rośnie znaczenie dostawców infrastruktury – producentów chipów i operatorów centrów danych – bez których masowa generacja treści propagandowych nie byłaby możliwa. Transformacja producentów kart graficznych w kluczowych graczy geopolityki AI pokazuje, że infrastruktura technologiczna staje się równie ważna jak tradycyjne zasoby surowcowe.

W praktyce oznacza to, że decyzje o tym, komu udostępnia się moc obliczeniową, jakie kraje i podmioty mają dostęp do najnowszych chipów i modeli, a także w jaki sposób monitoruje się wykorzystanie tych zasobów, będą coraz ściślej powiązane z polityką zagraniczną, sankcjami i sojuszami wojskowymi.

Co dalej z regulacją, przejrzystością i odpowiedzialnością w erze AI propagandy

Najważniejszy wniosek z analizy przypadków takich jak Rybar jest prosty: propaganda bardzo szybko adaptuje nowe technologie. Narzędzia, które powstają z myślą o wsparciu produktywności, edukacji czy kreatywności, niemal natychmiast znajdują zastosowanie w operacjach wpływu. Decyzje podmiotów takich jak OpenAI – o blokowaniu kont, modyfikacji regulaminów czy wprowadzaniu systemów monitoringu nadużyć – są ważnym, lecz niewystarczającym elementem odpowiedzi.

Na horyzoncie rysuje się kilka możliwych kierunków regulacji. Po pierwsze, obowiązki przejrzystości dla dostawców AI: jasne raportowanie, kto korzysta z modeli, w jakiej skali i do jakich celów, przy jednoczesnym poszanowaniu prywatności użytkowników. Po drugie, rozwijanie standardów oznaczania treści generowanych przez modele – czy to poprzez znaki wodne w danych, czy metadane ułatwiające ich identyfikację. Po trzecie, zacieśnianie współpracy między firmami technologicznymi a instytucjami państwowymi i organizacjami międzynarodowymi w zakresie wymiany informacji o skoordynowanych kampaniach wpływu.

Równolegle konieczne jest budowanie odporności społecznej. Edukacja medialna, nauczanie krytycznego myślenia, wspieranie niezależnych mediów i profesjonalnego fact-checkingu stają się nie mniej ważne niż inwestycje w firewalle czy systemy wykrywania botów. Społeczeństwa, które rozumieją mechanizmy wojny informacyjnej i potrafią rozpoznawać manipulacje, są znacznie trudniejszym celem dla operacji propagandowych, nawet jeśli stoją za nimi zaawansowane modele językowe.

W długim okresie kluczowa będzie także konkurencja jakościowa treści. Demokratyczne państwa, organizacje pozarządowe, niezależne redakcje i środowiska eksperckie muszą nauczyć się świadomie korzystać z AI – nie tylko po to, by bronić się przed propagandą, ale również po to, by tworzyć atrakcyjne, rzetelne i zrozumiałe materiały informacyjne. Jeśli pole zostanie pozostawione wyłącznie podmiotom prowadzącym agresywne operacje wpływu, przewaga technologiczna szybko przełoży się na przewagę narracyjną.

Ostatecznie kwestia propagandy wspieranej przez AI dotyczy wszystkich użytkowników internetu, niezależnie od tego, czy śledzą na co dzień geopolitykę. Efekty wojny informacyjnej pojawiają się w naszych feedach społecznościowych, wynikach wyszukiwania, rekomendacjach wideo i nagłówkach portali informacyjnych. Zrozumienie, jak działają modele językowe, w jaki sposób są wykorzystywane w kampaniach wpływu i jakie ślady pozostawiają, staje się elementem podstawowej higieny cyfrowej oraz nowoczesnej odpowiedzialności obywatelskiej. Osoby, które chcą pogłębić wiedzę o roli sztucznej inteligencji w gospodarce i polityce, mogą sięgnąć po kolejne analizy AI dostępne na naszym portalu – to inwestycja w własną odporność na dezinformację w coraz bardziej złożonym świecie informacji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *