Skandal z liczeniem okrążeń w Moto2 w Tajlandii: jak drobny błąd wstrząsnął inauguracją sezonu 2026

Skandal z liczeniem okrążeń w Moto2 w Tajlandii: jak drobny błąd wstrząsnął inauguracją sezonu 2026

Wyścig Moto2 w Tajlandii pod lupą: dlaczego ten weekend wywołał tyle pytań

Inauguracja sezonu Moto2 2026 podczas Grand Prix Tajlandii na torze Buriram miała być standardowym otwarciem nowego cyklu mistrzostw świata. Zawodnicy, zespoły i kibice spodziewali się emocji na torze, ale mało kto przypuszczał, że kilka dni po niedzielnym wyścigu najgorętszym tematem staną się… wyliczenia dystansu i prawidłowa liczba okrążeń.

Moto2 to środkowa klasa mistrzostw świata MotoGP – pomost pomiędzy najmniejszą kategorią Moto3 a królewską MotoGP. Ścigają się w niej motocykle o pojemności 765 cm³ z ujednoliconymi silnikami, ale z różnymi podwoziami i rozwiązaniami technicznymi przygotowanymi przez zespoły. To właśnie w Moto2 kształtują się przyszłe gwiazdy królewskiej klasy, a każdy punkt i każdy weekend mają znaczenie dla ich dalszej kariery.

Otwarcie sezonu ma szczególną wagę. Zwycięstwo w pierwszej rundzie to nie tylko realna przewaga punktowa, ale także silny impuls psychologiczny: potwierdzenie dobrej formy, skuteczności przygotowań zimowych i właściwego kierunku rozwoju motocykla. Z tego powodu dla zawodników i ekip kluczowe jest, aby wyniki inauguracji były klarowne, bezdyskusyjne i oparte na przejrzystych zasadach.

Tym razem jednak to nie walka koło w koło stała się głównym tematem rozmów, lecz zamieszanie wokół prawidłowego liczenia okrążeń, warunków przyznawania pełnej puli punktów oraz późniejszej korekty wyników. Najpierw opublikowano klasyfikację z pełnym przydziałem punktów mistrzowskich, by dopiero po kilku dniach Międzynarodowa Federacja Motocyklowa (FIM) przyznała, że w procedurze doszło do błędu, i zmieniła punktację na połowę.

Sytuacja jest o tyle niezwykła, że dotyczy serii uchodzącej za wzór precyzji – zarówno jeśli chodzi o pomiar czasu, jak i kontrolę procedur sportowych. W świecie, w którym różnice na mecie mierzy się z dokładnością do tysięcznych sekundy, nikt nie spodziewa się, że podstawowy element, jakim jest liczba zaliczonych okrążeń, może zostać policzony niewłaściwie. Ta pozornie techniczna kwestia ma jednak bardzo konkretne skutki sportowe i wizerunkowe, a w skrajnym scenariuszu mogłaby przesądzić o losach tytułu mistrzowskiego.

Sprawa wyścigu Moto2 w Tajlandii stała się więc studium przypadku: jak zadziałały procedury, gdzie zawiodły zabezpieczenia, jak zareagowali organizatorzy i zespoły oraz jakie konsekwencje może mieć ten incydent dla regulaminu i bezpieczeństwa w całym sezonie 2026.

Chaotyczny przebieg wyścigu: czerwone flagi, restarty i zamieszanie z dystansem

Niedzielny wyścig Moto2 na torze Buriram został zaplanowany na dystansie 22 okrążeń. Już sama lokalizacja wiąże się z dodatkowymi wyzwaniami. Tajlandia, a konkretnie położony w prowincji Buri Ram tor Chang International Circuit, słynie z wysokich temperatur i dużej wilgotności powietrza. To warunki, które nie tylko obciążają fizycznie zawodników, ale także wpływają na zachowanie opon, hamulców i jednostek napędowych. Dla kibiców zainteresowanych samym krajem oraz charakterystyką tego kierunku przydatne może być ogólne kompendium o regionie, takie jak opis kraju Tajlandia.

Pierwsza część wyścigu rozpoczęła się zgodnie z planem, ale już na czwartym okrążeniu pojawiły się poważne problemy. David Alonso, jadący w środkowej części stawki, trafił na wolno jadącego Sennę Agiusa, który sygnalizował kłopot techniczny i próbował zjechać z linii wyścigowej. Kontakt pomiędzy zawodnikami doprowadził do upadku Alonso, a chwilę później w leżący motocykl uderzył nadjeżdżający Filip Salac. Sędziowie natychmiast przerwali rywalizację, wywieszając czerwoną flagę – sygnał oznaczający bezwarunkowe zatrzymanie wyścigu.

Na szczęście żaden z zawodników nie odniósł poważnych obrażeń, jednak konieczne było posprzątanie toru i przygotowanie procedury wznowienia. Organizatorzy zdecydowali o restarcie na dystansie 11 okrążeń, z ustawieniem pól startowych według klasyfikacji z końca trzeciego okrążenia pierwszej części. To ważny szczegół z punktu widzenia późniejszych nieporozumień: nie wszystkie przejechane okrążenia mają takie samo znaczenie w kontekście oficjalnego dystansu i przyznawania punktów.

Drugie podejście do wyścigu okazało się jeszcze krótsze. Już na pierwszym okrążeniu doszło do kolejnego incydentu: Sergio Garcia zahaczył o tylne koło Barry’ego Baltusa w jednym z wolniejszych zakrętów. Garcia upadł, a w zamieszaniu chwilę później uczestniczył także Luca Lunetta. Ponownie wywieszono czerwoną flagę, a rywalizacja została przerwana, zanim stawka zdążyła rozwinąć tempo.

Po serii narad dyrekcja wyścigu zarządziła trzeci, ostateczny start – tym razem na dystansie 7 okrążeń. Pola startowe ustawiono zgodnie z kolejnością z drugiego podejścia. Ostatnia odsłona przebiegła już bez poważniejszych dramatów: Manuel Gonzalez odniósł zwycięstwo przed Izanem Guevarą i Danielem Holgado, a kibice i komentatorzy skupili się przede wszystkim na sportowym wymiarze rozstrzygnięcia.

Dopiero po zakończeniu weekendu okazało się, że to właśnie wielokrotne restarty i „sklejanie” dystansu z kilku podejść stworzyły pole do pomyłki. W wyścigach motocyklowych istnieje istotna różnica pomiędzy okrążeniami faktycznie przejechanymi na torze a tymi, które są uznawane za ważne z punktu widzenia regulaminu. Sesja zakończona czerwoną flagą po bardzo krótkim dystansie może zostać potraktowana jako nieważna w kontekście klasyfikacji i punktów, nawet jeśli zawodnicy fizycznie pokonali część okrążeń.

W tym konkretnym przypadku pierwsza część wyścigu dała trzy pełne okrążenia do zaliczenia, druga – zakończona szybko czerwoną flagą – okazała się kluczowa dla późniejszego zamieszania, natomiast trzecia, siedmiookrążeniowa, stała się formalnie tym fragmentem, który domknął rywalizację i doprowadził zawodników do flagi w szachownicę.

Gdzie zniknęło jedno okrążenie? Analiza regulaminu i błędu w liczeniu dystansu

Kluczem do zrozumienia całej sytuacji jest regulaminowe powiązanie dystansu wyścigu z przyznawaniem punktów. W Moto2, podobnie jak w innych klasach mistrzostw świata, obowiązuje zasada mówiąca, że aby przyznać pełną pulę punktów, zawodnicy muszą pokonać określony procent pierwotnie zaplanowanego dystansu – w praktyce jest to połowa, czyli 50%. Jeżeli wyścig zostanie przerwany, a przejechany dystans nie osiągnie tego progu, klasyfikacja może zostać ogłoszona, ale punkty przyznawane są w wysokości połowy normy.

W Tajlandii pierwotny plan zakładał 22 okrążenia. Oznacza to, że aby przyznać pełne punkty, musiano formalnie osiągnąć granicę co najmniej 11 wyścigowych okrążeń. Przy takiej długości dystansu zwycięzca otrzymuje 25 punktów, drugi zawodnik 20, trzeci 16 i tak dalej, aż do 1 punktu za 15. miejsce. Gdy obowiązuje połowa puli, wartości te są dzielone na pół, co skutkuje pojawieniem się także połówkowych punktów (np. 12,5 za zwycięstwo, 0,5 za piętnastą pozycję).

Jak zatem liczono okrążenia w Tajlandii? W pierwszym podejściu do wyścigu zawodnicy ukończyli trzy pełne okrążenia zanim wywieszono czerwoną flagę. Następnie, w drugim podejściu, stawka przejechała tylko pierwsze okrążenie, zanim doszło do kontaktu Garcii z Baltusem i kolejnej neutralizacji. Według późniejszego wyjaśnienia FIM, właśnie w tym miejscu doszło do zasadniczej pomyłki – jedno z okrążeń z drugiego startu zostało błędnie doliczone do oficjalnego dystansu, choć zgodnie z przepisami ten fragment rywalizacji powinien zostać uznany za nieważny.

Ostatecznie trzeci start odbył się na dystansie siedmiu kółek i został w pełni zrealizowany. Jeśli więc przyjąć prawidłową interpretację regulaminu, realnie liczące się do dystansu mistrzowskiego były trzy okrążenia z pierwszego podejścia oraz siedem z ostatniego – razem 10. To o jedno mniej, niż wymagane minimum 11, konieczne do przyznania pełnej puli punktów. Początkowo jednak system oraz sędziowie zakwalifikowali dystans tak, jakby próg 50% został osiągnięty, uwzględniając jedno okrążenie z drugiego startu.

W efekcie tuż po wyścigu opublikowano klasyfikację z pełnym przydziałem punktów. Manuel Gonzalez dopisany został jako lider mistrzostw z 25 punktami, pozostali zawodnicy również otrzymali standardową pulę. Dopiero po kilku dniach, po szczegółowej analizie sytuacji, FIM wydała oficjalny komunikat, w którym przyznała, że do całkowitego dystansu błędnie wliczono jedno okrążenie z drugiego startu – fragmentu wyścigu, który nie powinien mieć znaczenia dla końcowej klasyfikacji.

Federacja poinformowała też o wprowadzeniu dodatkowych procedur weryfikacyjnych mających zapobiegać podobnym sytuacjom w przyszłości. W oświadczeniu podkreślono, że w normalnych okolicznościach oprogramowanie kontrolujące przebieg wyścigu generuje automatyczne ostrzeżenie, gdy nie zostanie przekroczony próg połowy dystansu, co powinno skutkować przyznaniem połowy punktów. W Tajlandii, ze względu na wielokrotne restarty, system został wprowadzony w błąd przez błędne zaliczenie jednego z okrążeń.

Szczegółową analizę tej sprawy opisała między innymi dziennikarka Nelly Pluto, która w swoim materiale powołuje się na oficjalne stanowisko FIM oraz dokumenty regulaminowe. To na podstawie tego typu opracowań możliwe jest odtworzenie pełnej sekwencji wydarzeń i wskazanie, w którym dokładnie miejscu nastąpiła pomyłka.

Po korekcie Gonzalez zamiast 25 punktów otrzymał 12,5, a cały rozkład zdobytych punktów został stosownie zredukowany: aż do 0,5 punktu za piętnaste miejsce. W zaktualizowanej klasyfikacji mistrzostw świata wszyscy zawodnicy zachowali swoje pozycje z toru, ale ich dorobek został formalnie obniżony.

Skutki korekty punktacji: wpływ na wyniki, morale i obraz całych mistrzostw

Z perspektywy czysto arytmetycznej korekta wydaje się stosunkowo prosta: pełne punkty zastąpiono połową standardowej puli. Jednak wpływ takiej decyzji sięga dalej niż tylko rubryki w tabeli. Dla Manuela Gonzaleza oznacza ona, że zamiast wyraźnego prowadzenia w mistrzostwach po pierwszej rundzie ma on przewagę zaledwie o 12,5 punktu. Podobnie pozostali zawodnicy z czołówki nie mogą już mówić o „mocnym otwarciu”, lecz raczej o solidnym, ale umiarkowanie wynagradzającym występie.

W krótkim terminie konsekwencje wydają się ograniczone. Sezon dopiero się rozpoczął, przed stawką wiele rund, a różnice punktowe z pierwszego wyścigu można zniwelować już przy kolejnej okazji. Jednak doświadczenie innych serii wyścigowych pokazuje, że pojedyncze oczko, a nawet pół punktu, potrafią zadecydować o tytule mistrzowskim. W historii Formuły 1, MotoGP czy innych kategorii sportów motorowych wielokrotnie zdarzało się, że o końcowym triumfie albo porażce przesądzała minimalna różnica w klasyfikacji generalnej.

Dlatego pytanie nie brzmi, czy korekta wyników w Tajlandii zmieni układ sił po pierwszym wyścigu, lecz co by było, gdyby identyczna sytuacja wydarzyła się pod koniec sezonu. Wówczas spór o to, czy dany zawodnik powinien otrzymać pełne 25 punktów, czy tylko 12,5, miałby potencjał wywołać poważny kryzys zaufania do serii.

Z psychologicznego punktu widzenia zmiana punktacji po kilku dniach może być frustrująca dla zawodników i zespołów. Zwycięstwo na torze pozostaje faktem, ale jego „wycena” w tabeli zostaje skorygowana w dół. Może to generować wrażenie niestabilności reguł, nawet jeśli formalnie działanie FIM ma na celu właśnie ich konsekwentne egzekwowanie.

Istotny jest również aspekt reputacyjny. MotoGP i Moto2 to serie, które od lat budują obraz sportu ekstremalnie profesjonalnego, opartego na rygorystycznych procedurach i technologiach pomiaru z najwyższej półki. Sport, w którym różnice między zawodnikami wynoszą setne sekundy, nie może sobie pozwolić na elementarny błąd w liczeniu okrążeń. Dla sponsorów, partnerów komercyjnych i nadawców telewizyjnych spójność i przewidywalność zasad są równie ważne co spektakl na torze.

Dodatkową perspektywę wprowadzają wyjazdowe rundy poza Europę. Podróże na dalekie tory – takie jak Buriram – wiążą się z wysokimi kosztami logistycznymi, długimi lotami, transportem sprzętu i personelu. Kibice, którzy planują wyjazd na takie wydarzenia, często inwestują znaczne środki i oczekują profesjonalizmu na każdym poziomie. W tym kontekście informacja o korekcie punktacji po kilku dniach może być odbierana jako sygnał, że system wymaga wzmocnienia.

Osobny wymiar ma aspekt finansowy dla samych fanów. Dla osób rozważających podróż do Tajlandii na przyszłe rundy przydatne mogą być praktyczne narzędzia do planowania budżetu, takie jak przegląd cen w Tajlandii, który ułatwia ocenę kosztów zakwaterowania, wyżywienia czy transportu na miejscu.

Bezpieczeństwo ponad wszystkim: czerwone flagi, procedury i ryzyko ludzkiego błędu

Choć w centrum uwagi znalazła się kwestia punktów i dystansu, u podstaw całej historii leży kluczowy filar wyścigów motocyklowych – bezpieczeństwo. Czerwona flaga, która dwukrotnie przerwała rywalizację Moto2 w Tajlandii, jest narzędziem służącym właśnie ochronie zdrowia i życia zawodników. Jej wywieszenie oznacza natychmiastowe przerwanie wyścigu: zawodnicy muszą zwolnić, nie mogą wyprzedzać i są zobowiązani do bezpiecznego powrotu do alei serwisowej lub zatrzymania się w wyznaczonych miejscach.

Czerwone flagi pojawiają się w sytuacjach, gdy tor jest zablokowany przez wiele motocykli, na nawierzchni znajduje się duża ilość płynów lub elementów wyposażenia, istnieje podejrzenie poważnych obrażeń zawodnika, albo warunki pogodowe uniemożliwiają dalszą jazdę. W takich momentach priorytetem jest umożliwienie pracy zespołom medycznym i służbom porządkowym, a dopiero w dalszej kolejności – ratowanie samego wyścigu.

Procedury po przerwaniu wyścigu są złożone. Sędziowie muszą zdecydować, czy i na jakim dystansie wznowić rywalizację, jak ustawić pola startowe (według wyników z poprzednich okrążeń, z poprzedniego startu lub innej referencji) oraz czy przejechane okrążenia będą liczyły się do ostatecznego dystansu. Każdy taki restart oznacza konieczność ponownego skonfigurowania systemów pomiaru czasu, aktualizacji danych w oprogramowaniu oraz poinformowania zespołów o obowiązujących zasadach.

W sytuacjach, gdy dochodzi do dwóch czy trzech restartów w krótkim odstępie czasu, ryzyko czysto ludzkiego błędu rośnie. Nawet najlepiej przygotowane zespoły sędziowskie muszą działać pod presją czasu, w hałaśliwym i dynamicznym środowisku padoku. Każda nieścisłość w komunikacji lub interpretacji regulaminu może doprowadzić do błędnego naliczenia dystansu lub niejasności w klasyfikacji.

Zespoły i zawodnicy również mają swoje obowiązki. Jeżeli uważają, że decyzje sędziów naruszają przepisy, mogą składać protesty – zwykle w ściśle określonych ramach czasowych po zakończeniu wyścigu lub ogłoszeniu tymczasowych wyników. Protesty dotyczą nie tylko incydentów na torze, ale także kwestii proceduralnych: sposobu ustawienia pól startowych, długości dystansu czy poprawności zastosowania kar.

W Tajlandii kluczowe incydenty – z udziałem Alonso, Agiusa, Salaca, a później Garcii, Baltusa i Lunetty – zostały ocenione przede wszystkim przez pryzmat bezpieczeństwa. Najważniejsze było to, że zawodnicy nie odnieśli poważnych urazów. Jednak każdy taki wypadek uruchamia także łańcuch decyzji organizacyjnych: jak szybko przerwać wyścig, czy możliwy jest restart, jak zakomunikować wszystkie zmiany ekipom.

Ekspercka perspektywa wskazuje, że choć w tym konkretnym przypadku końcowa klasyfikacja została skorygowana, a nikt nie doznał kontuzji, to każdy błąd proceduralny stanowi potencjalne zagrożenie w przyszłości. Jeżeli nie zostanie właściwie przeanalizowany, a wnioski nie przełożą się na usprawnienia, podobne sytuacje mogą się powtarzać, tym razem przy mniej szczęśliwym zbiegu okoliczności.

Stanowisko organizatorów i reakcje padoku: co mówi FIM, a co myślą zespoły i kibice

Po kilku dniach od zakończenia Grand Prix Tajlandii FIM opublikowała oficjalny komunikat, w którym przyznała się do błędnego doliczenia okrążenia z drugiego startu. Federacja wyjaśniła, że błąd dotyczył całkowitego dystansu uznanego za ukończony, a w konsekwencji – przyznania niewłaściwej liczby punktów. Jednocześnie ogłoszono korektę punktacji na połowę oraz zapowiedziano wdrożenie dodatkowych procedur weryfikacyjnych, w tym dokładniejszej kontroli działania oprogramowania w sytuacjach wielokrotnego restartu.

Oficjalne stanowisko spotkało się z mieszanymi reakcjami w padoku. Część zespołów przyjęła wyjaśnienia ze zrozumieniem, podkreślając, że lepiej skorygować błąd w pierwszej rundzie sezonu niż dopuścić do podobnej pomyłki w decydującej fazie mistrzostw. Inni zwracali jednak uwagę na problem stabilności i przewidywalności przepisów. Jeżeli zawodnicy i inżynierowie nie mogą w pełni ufać systemom kontrolnym, trudniej im podejmować strategiczne decyzje dotyczące ryzyka na torze czy zarządzania ogumieniem i paliwem.

W mediach społecznościowych można wyróżnić co najmniej kilka grup kibiców. Jedni bagatelizują incydent, traktując go jako „ludzką pomyłkę”, która nie wpłynie istotnie na przebieg mistrzostw. Drudzy widzą w nim symptom głębszego problemu systemowego i domagają się większej transparentności – na przykład publikowania szczegółowych danych o przejechanym dystansie oraz jasnych wyjaśnień każdej decyzji regulaminowej. Jeszcze inni skupiają się na hipotetycznych scenariuszach: co by się stało, gdyby identyczny błąd dotyczył ulubionego zawodnika w walce o tytuł w ostatniej rundzie.

W polskich mediach motocyklowych temat został szerzej omówiony przez dziennikarzy specjalizujących się w MotoGP, w tym wspomnianą już Nelly Pluto, która szczegółowo przeanalizowała zarówno przebieg wyścigu, jak i treść komunikatu FIM. To właśnie takie opracowania pomagają uporządkować fakty i odróżnić emocje kibiców od twardych danych regulaminowych.

Równolegle rośnie znaczenie rund azjatyckich w kalendarzu MotoGP i Moto2 – nie tylko ze względu na lokalnych fanów, ale także na globalny wizerunek serii. Tajlandia jest dziś jednym z kluczowych przystanków cyklu, a warunki klimatyczne, odległość od Europy i związana z tym logistyka istotnie wpływają na przebieg weekendów wyścigowych. Osoby zainteresowane szerszym tłem, charakterystyką kraju i specyfiką regionu mogą sięgnąć po bardziej ogólne źródła, takie jak przekrojowe informacje o Tajlandii, które pozwalają lepiej zrozumieć realia organizacji imprez na tym rynku.

Co dalej z regulaminem i systemami kontroli? Wnioski dla sezonu 2026 i kibiców planujących wyjazdy

Przypadek wyścigu Moto2 w Tajlandii stawia przed organizatorami kilka konkretnych wyzwań na resztę sezonu 2026. Po pierwsze, konieczne wydaje się wprowadzenie dodatkowych warstw weryfikacji dystansu po każdym wyścigu, zwłaszcza takim, w którym dochodzi do więcej niż jednego restartu. Niezależny audyt danych – prowadzony choćby przez drugi zespół sędziowski lub zewnętrznych kontrolerów – mógłby wychwycić rozbieżności jeszcze przed publikacją oficjalnych wyników.

Po drugie, oprogramowanie wykorzystywane do monitorowania przebiegu wyścigu powinno zostać wyposażone w bardziej rozbudowane mechanizmy ostrzegawcze. W sytuacji, gdy sumaryczna liczba okrążeń z poszczególnych części wyścigu balansuje na granicy progu 50%, system mógłby automatycznie generować alert do ręcznej weryfikacji przez sędziów, zanim ci zatwierdzą pełną pulę punktów.

Po trzecie, warto zwiększyć transparentność komunikacji z zespołami. Informacje o tym, jakie fragmenty wyścigu zostały zaliczone do dystansu mistrzowskiego, a które uznano za nieważne, powinny być przekazywane wprost i możliwie szybko. Ułatwiłoby to także zespołom podjęcie decyzji, czy składać ewentualne protesty.

Incydent z Tajlandii jest jednak lekcją nie tylko dla organizatorów, ale też dla kibiców. Znajomość podstawowych zasad przyznawania punktów – w tym kryteriów związanych z minimalnym dystansem – pozwala bardziej świadomie śledzić sezon i lepiej rozumieć decyzje zapadające po wyścigach. W świecie, w którym wyniki analizuje się w mediach społecznościowych niemal w czasie rzeczywistym, taka wiedza staje się elementem kibicowskiej „alfabetyzacji”.

Dla fanów planujących wyjazd na zagraniczne rundy, w tym przyszłe Grand Prix w Tajlandii, równie ważne jest dobre przygotowanie logistyczne i finansowe. Oprócz śledzenia kalendarza, regulaminów i formy zawodników warto zawczasu sprawdzić koszty pobytu na miejscu. Pomocne mogą być serwisy oferujące porównanie wydatków, takie jak wspomniany przegląd cen w Tajlandii, pokazujący orientacyjne ceny hoteli, jedzenia, transportu czy atrakcji.

Jeszcze szerszą perspektywę daje strona opisana hasłem „Wondering where to check prices before your trip? Explore HikersBay.com – compare cost of living and travel expenses worldwide”, która pozwala zestawić koszty wyjazdów do wielu krajów. To praktyczne narzędzie dla kibiców, którzy myślą o odwiedzeniu różnych rund MotoGP i Moto2 na świecie i chcą świadomie planować swoje sportowe podróże.

Podsumowując, skandal z liczeniem okrążeń w Moto2 w Tajlandii nie zrujnuje całych mistrzostw. Pokazuje jednak, jak cienka bywa granica między sportową precyzją a chaosem, gdy zawodzi choćby jeden element systemu. W sporcie, w którym ułamki sekund decydują o zwycięstwie, a pojedyncze punkty – o tytułach mistrzowskich, nie ma miejsca na błędy w tak fundamentalnej kwestii jak dystans wyścigu. Dlatego zarówno organizatorzy, jak i zespoły oraz kibice powinni patrzeć na takie sytuacje uważnie i krytycznie, traktując je jako impuls do dalszego doskonalenia wszystkich aspektów tego niezwykle wymagającego sportu.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *