Dlaczego ostatnie lata na Pacyficznym Pierścieniu Ognia budzą tak duże emocje
W drugiej połowie lat 2020 opinia publiczna ponownie zwróciła uwagę na Pacyficzny Pierścień Ognia. Seria silnych trzęsień ziemi i wywołane nimi ostrzeżenia przed tsunami w latach 2024–2026 ożywiły pamięć o katastrofach z Sumatry w 2004 roku oraz z Japonii w 2011 roku. Obrazy zalanych miast, zniszczonej infrastruktury i długotrwałych skutków gospodarczych sprawiły, że każde nowe ostrzeżenie tsunami jest dziś odbierane z większą wrażliwością, również przez osoby planujące podróże i inwestycje w regionie Pacyfiku.
Pacyficzny Pierścień Ognia to rozległa strefa otaczająca niemal cały Ocean Spokojny. Wzdłuż jego krawędzi spotykają się i ścierają płyty tektoniczne. W wielu miejscach lżejsza płyta oceaniczna wsuwa się pod cięższą płytę kontynentalną, tworząc strefy subdukcji. Właśnie w tych pasach dochodzi do większości najsilniejszych trzęsień ziemi i do znacznej części tsunami obserwowanych w skali globalnej.
W ostatnich latach kraje położone w tym obszarze – od Japonii, przez Papuę-Nową Gwineę, po wyspy Tonga i Kamczatkę – odnotowały kilka istotnych zdarzeń sejsmicznych. Większość nie przyniosła zniszczeń na miarę Sumatry czy Tohoku, ale wywołała lokalne fale oraz testowała skuteczność systemów ostrzegania. Z perspektywy podróżnych, przedsiębiorców i administracji lokalnej powstaje zatem zasadnicze pytanie: czy obserwowane zjawiska oznaczają trwałe zwiększenie ryzyka katastrofalnego tsunami do 2026 roku, czy też są elementem naturalnej zmienności tego, co jest w istocie dynamicznym, lecz długoterminowo przewidywalnym systemem geologicznym?
Niniejsze omówienie opiera się na publicznie dostępnych danych US Geological Survey (USGS), Pacific Tsunami Warning Center (PTWC) oraz aktualnych publikacjach naukowych poświęconych sejsmice w strefach subdukcji. Informacje te zostaną przełożone na język zrozumiały dla niespecjalistów, z naciskiem na praktyczne znaczenie dla decyzji podróżniczych i biznesowych. Celem nie jest podsycanie lęku, lecz racjonalna ocena zagrożeń – z uwzględnieniem tego, co w ostatnich latach faktycznie uległo zmianie w obrazie ryzyka, a co pozostaje przejawem naturalnej aktywności Ziemi.
Istotnym elementem będzie również wskazanie konkretnych narzędzi, z których mogą korzystać osoby planujące wyjazdy do regionów narażonych na trzęsienia ziemi i tsunami. Dotyczy to zarówno serwisów monitorujących aktywność sejsmiczną, jak i portali podróżniczych prezentujących dane o bezpieczeństwie, pogodzie oraz kosztach podróży.
Jak działa mechanizm subdukcji i skąd biorą się fale tsunami
U podstaw większości tsunami na Oceanie Spokojnym leży zjawisko subdukcji. W dużym uproszczeniu można je opisać jako proces, w którym ciężka płyta oceaniczna powoli wsuwa się pod lżejszą płytę kontynentalną lub inną płytę oceaniczną. Ruch ten zachodzi w skali centymetrów rocznie, ale nie odbywa się płynnie. Płyty przez lata „zakleszczają się” na styku, gromadząc energię sprężystą. Gdy siła tarcia przestaje wystarczać, dochodzi do nagłego przeskoku – trzęsienia ziemi.
Trzęsienia w strefach subdukcji różnią się od tych związanych z uskokami wewnątrz płyt kontynentalnych. Zwykle osiągają wyższe magnitudy (powyżej 8, a w skrajnych przypadkach powyżej 9) i obejmują ogromne obszary uskoku. Co ważne, ruch w tych strefach ma często silny komponent pionowy, co jest kluczowe dla powstania tsunami.
Warto rozróżnić dwa pojęcia, które pojawiają się w komunikatach naukowych i medialnych. Magnituda opisuje ilość energii uwolnionej w czasie trzęsienia. Jest wartością globalną i porównywalną między zdarzeniami. Intensywność odnosi się do tego, jak silnie wstrząsy są odczuwane w konkretnym miejscu – zależy od odległości od ogniska, głębokości, rodzaju podłoża czy konstrukcji budynków. To dlatego trzęsienie o tej samej magnitudzie może wywołać niewielkie szkody w jednym regionie, a poważne zniszczenia w innym.
Tsunami powstaje, gdy trzęsienie wywołuje nagłe przemieszczenie dna morskiego. Pionowy ruch fragmentu skorupy ziemskiej powoduje przemieszczenie całej kolumny wody nad tym obszarem. Energia wody rozchodzi się następnie w postaci fali o bardzo długiej długości – w głębokim oceanie niemal niewidocznej dla statków, lecz poruszającej się z prędkością zbliżoną do samolotu pasażerskiego. Dopiero gdy fala dociera na płytsze wody przybrzeżne, jej wysokość gwałtownie rośnie, tworząc potencjalnie niszczącą ścianę wody.
Nie każdy wstrząs w strefie subdukcji generuje tsunami. O tym, czy powstanie fala i jak będzie groźna, decyduje kilka parametrów. Głębokość ogniska trzęsienia ma duże znaczenie – płytsze zdarzenia, których źródło leży bliżej dna morskiego, bardziej sprzyjają powstaniu tsunami. Ważna jest także geometria uskoku, a więc to, czy przemieszczenie ma przede wszystkim charakter pionowy. Równie istotny jest rozmiar obszaru, który uległ przemieszczeniu, oraz ewentualne wtórne zjawiska, na przykład podwodne osuwiska.
W ocenie zagrożenia kluczową rolę odgrywają globalne sieci monitoringu. USGS śledzi trzęsienia ziemi niemal w czasie rzeczywistym, dostarczając informacji o magnitudzie, lokalizacji i głębokości. PTWC, działające pod auspicjami NOAA, na podstawie tych danych oraz pomiarów poziomu morza z boi oceanicznych i mareografów ocenia potencjał powstania tsunami i wydaje odpowiednie komunikaty – od wstępnych ostrzeżeń po późniejsze korekty lub odwołania.
W praktyce większość silnych trzęsień w morzu nie kończy się katastrofalnym tsunami. Część generuje niewielkie fale rejestrowane jedynie w aparaturze pomiarowej, inne prowadzą do lokalnych podtopień, które nie powodują dużych zniszczeń. To, co dociera do mediów, często koncentruje się na najdramatyczniejszych scenariuszach, co sprzyja uproszczonemu postrzeganiu ryzyka. Tymczasem z perspektywy bezpieczeństwa korzystniejsze jest myślenie w kategoriach prawdopodobieństwa i potencjalnych skutków, a nie zero-jedynkowego przekonania, że fala „na pewno” nadejdzie lub „na pewno” nie wystąpi.
Silne trzęsienia i ostrzeżenia tsunami 2024–2026: mapa najważniejszych zdarzeń
Lata 2024–2026 przyniosły serię istotnych zdarzeń sejsmicznych w obrębie Pierścienia Ognia, które przyciągnęły uwagę mediów i mieszkańców regionu. W Japonii odnotowano kilka silniejszych trzęsień w rejonach Honsiu i Hokkaido. Część z nich miała miejsce u wybrzeży, w strefach subdukcji, co spowodowało wydanie lokalnych lub regionalnych ostrzeżeń przed tsunami. Fale, które dotarły do brzegu, były zazwyczaj niewysokie – często nieprzekraczające jednego metra – lecz stanowiły okazję do sprawdzenia gotowości systemów ewakuacji i komunikacji kryzysowej.
W Papui-Nowej Gwinei, położonej w rejonie złożonych interakcji kilku płyt tektonicznych, powtarzały się trzęsienia o magnitudach przekraczających 7. W kilku przypadkach PTWC wydało ostrzeżenia o możliwości wystąpienia lokalnego tsunami. Zdarzały się sytuacje, w których fale osiągały na wybrzeżu od kilkudziesięciu centymetrów do kilku metrów, powodując zalanie przybrzeżnych odcinków, lecz bez rozległych zniszczeń na skalę międzynarodową.
Szczególną uwagę zwróciło zdarzenie na Kamczatce w 2025 roku. Ten rosyjski półwysep znajduje się przy jednej z aktywniejszych stref subdukcji na północno-zachodnim Pacyfiku. Silne trzęsienie, którego magnituda według USGS plasowała się w górnej części skali 7 lub dolnej 8, miało stosunkowo niewielką głębokość. Zarejestrowano niewielkie wahania poziomu morza na pobliskich stacjach, a systemy alarmowe zadziałały zgodnie z procedurą, ogłaszając wstępne ostrzeżenia i później je doprecyzowując.
Jeszcze innym przypadkiem było trzęsienie w rejonie Tonga w 2025 roku. Region ten, znany z erupcji wulkanu Hunga Tonga-Hunga Ha’apai w 2022 roku, pozostaje pod szczególną obserwacją naukowców i służb. Silny wstrząs o charakterze subdukcyjnym wywołał szybkie analizy PTWC, które wydało komunikaty dla części zachodniego i środkowego Pacyfiku. Rzeczywiste fale okazały się mniejsze, niż początkowo zakładano, a ostrzeżenia miały w dużej mierze charakter prewencyjny.
USGS, analizując częstotliwość zdarzeń w tych regionach, wskazuje, że choć ostatnie lata cechuje wyraźna aktywność, nie odstaje ona rażąco od długoterminowych zestawień. Wiele ostrzeżeń przed tsunami, o których informowały serwisy informacyjne, wynikało z ostrożności służb, a nie z bezpośredniego przełożenia na katastrofalne fale. Media chętnie eksponują dramatyczne ujęcia i sformułowania, co może utrwalać obraz nieustannego zagrożenia, podczas gdy w praktyce większość zdarzeń kończy się bez poważniejszych skutków dla regionów oddalonych od epicentrum.
Na tym tle zasadne staje się pytanie, czy ta sekwencja trzęsień sygnalizuje trwałą zmianę oceny ryzyka, czy pozostaje w granicach naturalnej zmienności aktywności sejsmicznej. Odpowiedź wymaga bliższego spojrzenia na poszczególne regiony Pierścienia Ognia i ich charakterystyki geologiczne.
Kamczatka, Tonga, Japonia i Papua-Nowa Gwinea pod lupą danych USGS i PTWC
Kamczatka: aktywny północny strażnik Pacyfiku
Kamczatka leży w strefie subdukcji, gdzie płyta pacyficzna wsuwa się pod płytę północnoamerykańską. Historia regionu obejmuje trzęsienia o magnitudzie przekraczającej 9, co plasuje go w gronie obszarów zdolnych do generowania bardzo dużych tsunami. Dane USGS wskazują jednak, że w perspektywie dekad aktywność Kamczatki ma charakter epizodów bardzo silnych trzęsień oddzielonych dłuższymi okresami relatywnego spokoju.
W latach 2024–2026 rejestrowane trzęsienia, w tym zdarzenie z 2025 roku, mieściły się w zakresie typowym dla tej strefy. Magnitudy w przedziale 7–8, przy umiarkowanych głębokościach, potwierdzają, że styk płyt pozostaje aktywny, ale nie wskazują jednoznacznie na zbliżające się „wielkie” trzęsienie. PTWC reagowało szybko, wydając wstępne komunikaty już w ciągu kilkunastu minut od wstrząsów. W miarę napływu danych z boi oceanicznych i mareografów zasięg ostrzeżeń korygowano, a w przypadku Kamczatki faktycznie zmierzone fale były niższe od górnych prognoz.
Tonga: delikatny punkt w środkowej części Pierścienia Ognia
Łuk wysp Tonga leży nad jedną z najszybciej „zanurzających się” płyt oceanicznych na świecie. To sprawia, że strefa ta jest obszarem intensywnej subdukcji, licznych trzęsień i aktywności wulkanicznej. Historia regionu obejmuje zarówno silne trzęsienia, jak i wspomnianą erupcję wulkanu Hunga Tonga-Hunga Ha’apai, która wygenerowała falę o zasięgu transoceanicznym.
Porównanie danych USGS z lat 2024–2026 z wcześniejszymi dekadami pokazuje, że częstotliwość silnych wstrząsów utrzymuje się na podwyższonym, lecz wciąż mieszczącym się w oczekiwanym poziomie, tle. Ostatnie trzęsienia o magnitudach około 7–8 nie przełożyły się na tsunami o skali globalnej. PTWC dla tego regionu prowadzi wyjątkowo ostrożną politykę informacyjną – w świetle doświadczeń z 2022 roku nawet umiarkowanie groźne zdarzenia skutkują szerokimi komunikatami, które następnie są precyzowane. W praktyce rzeczywiste fale w wielu przypadkach okazywały się wyraźnie niższe, niż pierwotnie zakładano w konserwatywnych modelach.
Japonia: dojrzałe systemy ostrzegania w regionie o trudnej historii
Japonia jest położona w złożonym węźle płyt tektonicznych, gdzie dochodzi do subdukcji płyty pacyficznej i filipińskiej pod płytę eurazjatycką. Historia kraju obejmuje katastrofalne tsunami, w tym zdarzenie Tohoku w 2011 roku. Od tamtej pory Japonia znacznie rozwinęła systemy monitoringu, budownictwo odporne na wstrząsy oraz edukację społeczną.
Analizy USGS dotyczące lat 2024–2026 wskazują na serię umiarkowanie silnych i silnych trzęsień w rejonach Honsiu i Hokkaido. Większość z nich nie przekroczyła magnitudy 7,5 i miała stosunkowo korzystne parametry pod względem ryzyka tsunami (głębokość, mechanizm uskoku). Japońska Agencja Meteorologiczna, we współpracy z PTWC, wydawała szybkie komunikaty, które często miały lokalny zasięg i były odwoływane po potwierdzeniu, że fale nie zagrażają znacząco zabudowie.
Z perspektywy długoterminowej ostatnie zdarzenia wpisują się raczej w powrót aktywności do poziomów zbliżonych do historycznej średniej niż w wyraźny trend wzrostowy. Równolegle postępują prace badawcze nad modelowaniem numerycznym tsunami. Udoskonalone modele pozwalają lepiej rozróżniać segmenty subdukcji, które wydają się „spóźnione” względem cykli sejsmicznych, od tych, gdzie napięcia częściowo uwalniają się w serii mniejszych zdarzeń.
Papua-Nowa Gwinea: złożona mozaika zagrożeń lokalnych
Papua-Nowa Gwinea znajduje się w strefie, gdzie ścierają się płyty pacyficzna, australijska oraz kilka mniejszych mikroplat. Skutkuje to skomplikowaną siecią uskoków i licznymi źródłami potencjalnych trzęsień. Historia regionu obejmuje zarówno lokalne tsunami o wysokości kilku metrów, jak i zdarzenia, które generowały fale odczuwalne w szerszej części zachodniego Pacyfiku.
Dane USGS z lat 2024–2026 pokazują powtarzające się trzęsienia o magnitudach 6,5–7,5, często w niewielkiej odległości od wybrzeża. PTWC i służby krajowe reagowały szybko, wydając lokalne ostrzeżenia, nierzadko ograniczone do konkretnych zatok lub wysp. Zmierzone fale zwykle nie przekraczały kilku metrów, co w skali globalnej nie jest zdarzeniem wyjątkowym, lecz dla małych społeczności nadmorskich może mieć dotkliwe konsekwencje.
W odróżnieniu od wybrzeży dobrze zurbanizowanych, gdzie istnieją rozbudowane systemy ewakuacji, wyspiarskie społeczności Papui-Nowej Gwinei często dysponują ograniczonymi zasobami. To sprawia, że nawet stosunkowo niewielkie tsunami może stanowić poważne wyzwanie. Równolegle naukowcy pracują nad precyzyjniejszą identyfikacją segmentów stref subdukcji, które w tym regionie mogą w przyszłości wygenerować większe fale.
Podsumowując, w żadnym z analizowanych obszarów dane USGS nie wskazują na jednoznaczne wyjście aktywności sejsmicznej poza historyczne ramy. Raczej widać naturalne fluktuacje, a także coraz lepszą reakcję PTWC i służb krajowych, które poprzez ostrożne, a następnie korygowane komunikaty minimalizują ryzyko zaskoczenia społeczności nadmorskich.
Czy seria silnych trzęsień zmienia ocenę ryzyka tsunami do 2026 roku
Jednym z częstych uproszczeń, pojawiających się w debacie publicznej, jest teza o „łańcuchu” trzęsień oplatających cały Pierścień Ognia. W rzeczywistości naukowcy podchodzą do tego zagadnienia z dużą ostrożnością. Występuje zjawisko grupowania zdarzeń w czasie i przestrzeni – pewne regiony doświadczają serii trzęsień w relatywnie krótkim okresie – lecz nie oznacza to automatycznego przenoszenia się zagrożenia na odległe fragmenty Pacyfiku.
Najnowsze modele ryzyka sejsmicznego dla stref subdukcji analizują nie tylko ostatnie zdarzenia, lecz także długie szeregi danych historycznych, deformacje skorupy ziemskiej mierzone przy pomocy GPS oraz zmiany w topografii dna morskiego. Na tej podstawie identyfikowane są segmenty, gdzie napięcia tektoniczne wydają się narastać, oraz obszary, w których seria umiarkowanych trzęsień częściowo rozładowuje nagromadzoną energię.
W perspektywie do 2026 roku nie ma naukowych przesłanek, aby mówić o nowej, globalnej „erze” gigantycznych tsunami na całym Pacyfiku. Kilka segmentów stref subdukcji – zwłaszcza w okolicach części wybrzeża Japonii, niektórych obszarów Tonga oraz pojedynczych odcinków zachodniego wybrzeża obu Ameryk – pozostaje podwyższonej uwadze badaczy. Oznacza to jednak przede wszystkim konieczność starannego planowania infrastruktury nadbrzeżnej, zagospodarowania przestrzennego i utrzymywania wysokich standardów przygotowania na wypadek ewentualnych fal.
Warto przy tym rozróżnić dwa poziomy ryzyka. Ryzyko regionalne odnosi się do relatywnie częstych, lokalnych fal osiągających wysokość od kilkudziesięciu centymetrów do kilku metrów. Mogą one powodować zalania, uszkodzenia portów czy infrastruktury turystycznej w promieniu setek kilometrów od epicentrum. Ryzyko transoceaniczne dotyczy natomiast rzadkich, lecz wyjątkowo energetycznych zdarzeń, które są w stanie wysłać fale przez cały ocean, jak miało to miejsce w 2004 i 2011 roku. To właśnie te drugie budzą największy lęk, ale według obecnych modeli pozostają zjawiskiem o niskim prawdopodobieństwie w krótkiej skali czasowej.
Kluczową rolę w zarządzaniu tym ryzykiem odgrywają PTWC, krajowe służby sejsmologiczne i systemy ostrzegania na plażach. Dla osób podróżujących istotniejsze od pytania, czy w danym roku wystąpi „wielkie” tsunami, jest ustalenie, jakie obowiązują procedury ewakuacji, jak wygląda system syren i komunikatów w miejscach wypoczynku oraz czy lokalne plany zagospodarowania uwzględniają realne scenariusze fal.
Co oznacza podwyższona aktywność sejsmiczna dla osób planujących podróże w rejon Pacyfiku
Dla turystów i osób podróżujących służbowo w rejon Pacyfiku informacje o trzęsieniach ziemi i tsunami często mają wymiar praktyczny. Pojedyncze silne trzęsienie rzadko jest samodzielnym powodem do rezygnacji z wyjazdu, może jednak wpływać na funkcjonowanie infrastruktury. Uszkodzone drogi, czasowo zamknięte lotniska czy porty, wyłączone z użytku odcinki wybrzeża – to realne konsekwencje, które warto brać pod uwagę w planowaniu podróży.
Dobrym podejściem jest łączenie informacji o aktywności sejsmicznej z szerszą perspektywą planowania. Osoba planująca urlop w Azji Południowo-Wschodniej powinna uwzględniać również sezonowość pogody, natężenie ruchu turystycznego i poziom cen. Przykładowo, rozważając wyjazd do krajów położonych poza głównymi strefami subdukcji, na przykład do Tajlandii, przydatne może być skorzystanie z opracowań opisujących warunki w konkretnych miesiącach. Artykuł o podróży do Tajlandii w maju pokazuje, jak połączyć analizę pogody, kosztów i obłożenia turystycznego ze świadomym wyborem terminu wyjazdu.
Osoby, które częściej odwiedzają regiony aktywne sejsmicznie, mogą dodatkowo skupić się na stronie praktycznej przygotowań. Dotyczy to chociażby wyboru odpowiedniego bagażu. W sytuacjach kryzysowych liczy się mobilność, trwałość i łatwość przemieszczenia się. W tym kontekście przydatny może być poradnik poświęcony materiałom walizek do samolotu w 2026 roku, w którym omawiane są kwestie wytrzymałości i funkcjonalności bagażu w różnych scenariuszach podróży.
Przy planowaniu wyjazdu warto sięgać do wiarygodnych źródeł informacji o warunkach w konkretnych miastach czy kurortach. Serwisy w rodzaju HikersBay, analizujące między innymi ceny hoteli, ogólne warunki podróżowania, klimat oraz kwestie bezpieczeństwa, mogą być cennym uzupełnieniem informacji z oficjalnych komunikatów sejsmologicznych. Zestawiając te dane, łatwiej ocenić, czy po ostatnim trzęsieniu dana destynacja funkcjonuje normalnie, czy wymaga dodatkowej ostrożności.
Jak świadomie oceniać ryzyko tsunami i planować kolejne lata do 2026 roku
Doświadczenia ostatnich lat pokazują, że wzmożona liczba silniejszych trzęsień w wybranych fragmentach Pierścienia Ognia nie przekłada się automatycznie na permanentne zagrożenie katastrofalnym tsunami. Oznacza natomiast konieczność utrzymywania wysokiego poziomu świadomości i korzystania z rzetelnych źródeł informacji. Dla zwykłego podróżnika praktyczne znaczenie ma kilka prostych działań.
Po pierwsze, przed wyjazdem w rejon Pacyfiku warto sprawdzić aktualne komunikaty USGS i PTWC, a także krajowych służb meteorologicznych i sejsmologicznych. Pozwala to zorientować się, czy w ostatnich dniach wystąpiły silne zdarzenia i czy obowiązują jakiekolwiek ostrzeżenia. Po drugie, planując pobyt w nadmorskich miejscowościach, dobrze jest zapoznać się z lokalnymi mapami zagrożenia tsunami i sprawdzić oznakowanie dróg ewakuacyjnych. W wielu kurortach trasy te są wyraźnie zaznaczone, a recepcje hoteli posiadają informacje o procedurach na wypadek ostrzeżenia.
Po trzecie, sensowne jest łączenie wiedzy o bezpieczeństwie z analizą sezonowości pogody i poziomu cen. Przy planowaniu podróży na lata 2025–2026 można sięgnąć po szczegółowe przewodniki po wybranych regionach. Dla osób zainteresowanych Azją Południowo-Wschodnią pomocny może być tekst analizujący pogodę w Tajlandii w maju region po regionie. Tego typu opracowania pokazują, jak łączyć różne warstwy informacji – od klimatu, przez koszty, po ogólne warunki podróży – w jednolitą strategię planowania.
Wsparciem mogą być także portale w rodzaju HikersBay, które gromadzą dane o cenach hoteli, klimacie i bezpieczeństwie podróży w wielu krajach. Traktując je jako stały element przygotowań, podróżni zyskują szerszy obraz sytuacji niż ten, który wyłania się z pojedynczych nagłówków o kolejnym trzęsieniu ziemi.
Perspektywa do 2026 roku nie wskazuje na konieczność rezygnacji z podróży do krajów położonych w obrębie Pacyficznego Pierścienia Ognia. Raczej skłania do przyjęcia dojrzałego podejścia: zrozumienia podstawowych mechanizmów subdukcji, realnego poziomu ryzyka tsunami, znajomości lokalnych procedur i świadomego korzystania z danych dostarczanych przez wyspecjalizowane instytucje. Dzięki temu zarówno decydenci odpowiedzialni za politykę przestrzenną, jak i indywidualni podróżni mogą podejmować decyzje spokojnie, opierając się na faktach, a nie na chwilowych emocjach.
W dłuższej perspektywie z Pierścieniem Ognia będziemy żyć nadal – to jeden z filarów geologicznej dynamiki naszej planety. Im lepiej go rozumiemy, tym większa szansa, że kolejne dekady, w tym czas po 2026 roku, będą okresem odpowiedzialnego korzystania z możliwości, jakie oferują nadmorskie regiony Pacyfiku, przy jednoczesnym poszanowaniu naturalnych ograniczeń, które wyznacza aktywność Ziemi.

